Browsing Category

Za moich czasów

Kiedyś tego nie było!

Kiedyś tego nie było!

Nie mam pojęcia, jak nasi rodzice dali radę ogarniać nas bez nawilżanych chusteczek i pampersów. Serio. Jak pomyślę, że mam do dyspozycji tylko pieluchy tetrowe, a przy przewijaniu za każdym razem muszę bawić się niemal w kąpanie młodej, to chce mi się płakać. To musiała być codzienna mordęga.

Przyznaję, że gdy ogarniałem starszą córkę (12 lat temu!), byłem pewny, że w kwestii „technologii” opieki nad dzieckiem wiele się już nie zmieni. A tu niespodzianka!

Teraz mam do dyspozycji odkażacz ultrafioletowy. Wkładacie do niego smoczek, zamykacie, nagle kulka rozbłyskuje dziwnym kolorem i po chwili jest wolna od bakterii. Kosmos! Mamy parowy dezynfekator!

Nasza elektroniczna niania Philips Avent nie tylko pozwala „podsłuchiwać” młodą z innego pokoju, ale mam też możliwość gadania do niej, odpalenia zdalnie kołysanki (pięć do wyboru), a nawet włączenia jej… gwiazdozbioru na suficie. Kumacie? GWIAZDOBIORU NA SUFICIE!

Jednak największym madafakerem wśród nowych gadżetów jest miś-szumiś. Mala zabaweczka z detektorem ruchu i dźwięku, która odpala przyjemny szum (wody, bicie serca i kilka innych do wyboru), co usypia dziecko.Bajer polega na tym, że szumiś szybciej i skuteczniej… usypia mnie. Serio 🙂

A szum wody jest tak przekonujący, że za kilka lat będzie mnie wspomagał w toalecie.