Monthly Archives:

sierpień 2021

BOOM!

I poszło ćwierć miliona

Fachowcy wyliczyli, że wychowanie dziecka w Polsce do 18. roku życia kosztuje 250 tys. zł.
Nie wiem, skąd mieli kalkulatory czy liczydła, ale coś ostro popieprzyli, bo my od 16 kwietnia tylko na pieluchy dla Heli wydaliśmy jakieś 320 tysięcy. 
Gdyby nie gigapaki z Biedronki, które pozwalają porządnie przyszoszczędzić, pewnie musiałbym wrócić do sprzedawania pościeli z alpak. 
Kolejne 90 tysięcy poszło już na nawilżane chusteczki. A około 80 tysięcy na kosmetyki.
I to wszystko w euro 😉
A tak na poważnie: podziwiam starsze pokolenia, które wychowały po 2,3 czy 4 dzieci bez 500 plus (uwaga: i z tą kasą to wyzwanie). I zastanawiam się, co z 750 tysiakami zrobiłby mój tata, gdyby nie ja i siostry 🙂
Jeszcze by się po koksie rozwalił swoim porsche z tego bogactwa!

Czekam na nalot

Czekam na nalot

Hela zaraz będzie miała cztery miesiące. Piękny to wiek. Chociaż… Do tej pory głównie płakała albo się uśmiechała. Od dwóch tygodni wydaje szalone dźwięki. Wiadomo, coś tam guga, gęga, ale ma też momenty, gdy wchodzi na ultradźwięki. Piszczy tak głośno i tak długo i takim wysokim tonem, że psy spieprzają sprzed domu, zasłaniając uszy. A kot chowa się pod fotelami.
Pół biedy, gdy zawodzi tak w domu. Ale czasami weźmie się jej na prezentowanie zdolności (nie)wokalnych podczas spaceru i wtedy ludzie patrzą na mnie tak, jakbym w wózku popierdzielał ze szczenięciem wilka, podstępem odebranym matce. 
Najbardziej boję się jednak nalotu Urzędu Komunikacji Elektronicznej, bo jak nic zawodzenie Heli zakłóca jakieś fale i ich przepływy. Może to utrudniać choćby pracę lokalnych OSP? Albo dyżurny policji nie ma jak łączyć się z radiowozami?
W każdym razie jak usłyszycie dziwny dźwięk za oknem, nawet jak mieszkacie poza woj. lubuskim, to pewnie będzie zawodząca Hela.

Cnoty niewieście

Cnoty niewieście

Hela to moja druga córka. Starsza ma już prawie 13 lat. Lubię patrzeć jak prowadzi wózek z młodszą, osłania wózek od słońca, poprawia jej skarpetki albo podaje smoczek. Wiem, że dałaby się za siorkę pokroić. I wiem, że kiedyś najlepiej ugruntuje u siostry cnoty niewieście.

I jak sobie myślę, że to wielki skarb mieć rodzeństwo. Bo nawet jak jest czas, gdy jedno z drugim ze sobą wojuje, kradnie ciuchy czy wyrywa włosy podczas kłótni, to przecież wiadomo, że jak coś, to na brata/siostrę można liczyć.

I ten sentymentalny wpis dedykuję swoim siostrom. Jesteście najlepsze!

A Wy macie rodzeństwo? Jak Wasze siostry/bracia mają na imię? W jakim wieku przestaliście wojować a zaczęliście się kumplować?

Kołysanka

Kołysanka

Wszyscy mnie pytają:

– Tomasz, a jakie Ty masz sposoby na usypianie córki?

Otóż stworzyłem kołysankę! Leci tak:

Hela, Hela, jasna cholera

czy możesz już spać?

Hela, rozumiem, bezsenność Ci doskwiera

ale na plejaku chce grać.

Hela, Hela, bądźże ze mną szczera

czy możesz spać już?

wilk zasnął, śpią wilczki oraz wadera

więc wrzuć też na luz.

Ja nie jestem młody, a ty mi wciąż kłody…

Czy musi być tak?

Czy to są jakieś w niespaniu zawody?

Sam padam na wznak!

Oczywiście nie muszę dodawać, że kołysanka nie działa?

Dlaczego nikt o tym nie mówi?!

Dlaczego nikt o tym nie mówi?!

Kiedyś wszystko było prostsze. Wiadomo, że w szczepionkach była rtęć, autyzm, a potem dodali jeszcze chipy. Problem w tym, że ostatnio dodają chyba coś jeszcze: żyroskop. I NIKT O TYM NIE MÓWI!!!

Młoda musiała go dostać podstępnie podczas któregoś ze szczepień, bo dosłownie wyczuwa, że wózek się porusza lub nie.


Jak to działa? Spacerujemy, spacerujemy, ona zasypia i wydaje się, że śpi. Ale gdy tylko przystanę, dosłownie na sekundę (przed pasami, bo spotkałem znajomego, bo chcę obejrzeć Chevroleta Camaro naszego burmistrza), natychmiast córka ma otwiera jedno oko i patrzy na mnie, jakby mówiła: – Czy wydałam, k…., komendę „stop”?!
Wtedy muszę ruszyć, bo będzie afera. A jak już jest afera i młoda zaczyna się drzeć, to nie ma żartów. Wydziera się tak, jakbym ją porwał od prawdziwych rodziców.

Wszystko to jest nieco upiorne, bo ona naprawdę wie, kiedy się zatrzymujemy. I nie da się jej oszukać bujaniem czy wiecie, trzęsawką całego wózka. Ma, skubana, żyroskop poszczepienny i wie, kiedy faktycznie się poruszamy, a kiedy ściemniam albo stoimy. Dlatego podczas spacerów trzaskamy jakieś chore ilości kilometrów. I gdy inni rodzice siedzą sobie na ławeczkach i czytają książki przy śpiących w wózkach bobasach, ja zapieprzam chore dystanse, bo jak się zatrzymam, to nie będzie spania. 

PS. z tymi szczepieniami to, oczywiście, nabijanko. Szczepienia są ważne, pomagają, chronią i są potrzebne. 

Ale o tych żyroskopach powinni pisać w ulotkach!

Kolor prawdę (nie)powie

Kolor prawdę (nie)powie

„Chcesz zobaczyć chłopczyka?” zapytała kobieta swoją córkę na widok… mojej córki w wózku.

Wzięła moją młodą za młodego, bo Hela nie była w różach tylko w brązowym bodziaku.

I tak pierwszy raz w życiu przekonałem się, że niektórzy naprawdę klasyfikują płeć dziecka po kolorze ciuchów. Ubaw miałem z tego wielki i przez cały dzień mówiłem do Heli „synu”.

Serio. Nie miałem pojęcia, że już w dzieciństwie trzeba nosić „swoje” barwy. Ale po tym zabawnym incydencie nieco uważniej przyjrzałem się kolorom rzeczy dla dziewczyn i chłopaków. I coś w tym, kurdę, jest. Na pewno jest to głupie. Bo czemu on nie może mieć różowego pajacyka, a ona granatowego?

A jak było/jest u Was? Pilnowaliście jedynie słusznych kolorów?

Rossman wie wszystko

Rossman wie wszystko

Dostałem właśnie z Rossmanna przypomnienie, że kończy mi się pasta do zębów (dla mnie) i chusteczki nawilżane (dla młodej).

I spoko. 
Tak się jednak zastanawiam: skąd Rossmann to wie? Jeszcze kwestia wyliczenia zużycia pasty do zębów czy antyperspirantu mieści mi się w głowie. Myjemy zęby minimum 2 razy dziennie, da się przeliczyć znikanie pasty.
Ale jak np. kupujesz prezerwatywy albo papier toaletowy, jak algorytmy Rosmmanna wyliczają „średnie” zużycie papieru czy gumek?

Jest jakaś polska norma seksu i wydalania? I nagle sztuczna inteligencja dochodzi do wniosku: „Kowalskiemu kończą się durexy” albo „ups, zaraz nie będzie miał czym wytrzeć tyłka”?


Hej, Rossmann Polska dla kolegi pytam!

Rak oczu

Jako ojciec na macierzyńskim z ciekawości wszedłem na facebookowy profil mamy mamom (oraz podobne). I powiem wprost: rak oczu.

Nie chcę się narażać kobietom, ale 9/10 postów ich autorstwa (pytań i problemów) albo jest, za przeproszeniem, z dupy, albo średnio wytrenowany goryl sam sobie znajdzie odpowiedzi na gnębiące je pytania.

Najbardziej lubię, gdy jakaś mama porusza kwestie w stylu: „mamusie, moje dziecko robi/nie robi tak i tak czy to normalne”. I nagle sprawa kupy raz na tydzień rozpoczyna dyskusję na 200 komentarzy.

Serio! Kobity potrafią godzinami rozprawiać o takich kwestiach, często dodając zdjęcia (wysypek, otarć, zawartości pieluch).To tak jakby napisać: moje auto wydaje niski dźwięk „tryytyryry trytyryry” co to może być? I liczyć że inni kierowcy zdalnie zdiagnozują usterkę. Oraz dodadzą zdjęcia swoich aut i pliki dźwiękowe z brumbraniem silników.

Rak oczu